czwartek, 13 grudnia 2012

Literatura fabularno-podróżnicza i moja ucieczka na koniec świata...

W tym roku zamarzyło mi się uciec.
Od miejskiego huku, pośpiechu, chamstwa i arogancji współmieszkańców Stolicy.
Nigdy wcześniej tego nie odczuwałam, teraz, z nadejściem zimy gniecie mnie to coraz mocniej.
Choć marzenie o domku na Maderze lub altance na Karaibach jest piękne, to jednak boleśnie niedostępne.
Ten rok, jak żaden inny dał mi pretekst do poszukiwania literatury innej niż zwykle....

Na ten rok zaplanowałam trzy książki o ludziach, którzy wyjechali na koniec świata w poszukiwaniu swojego miejsca. Tytuły:
1. "Dom na Zanzibarze" - Dorota Katende (polska 2011)
2. "Greckie Pomidory, czyli nowy dom na końcu drogi" - Joanna Nicklesson-Młynarska, Mikael Beckman (polska 2010)
3. "Hiszpańska Fiesta i soczyste mandarynki" - Alex Browning (polska 2012)

Zadziwiające jest to, że każda kolejna książka jest lepsza od poprzedniej: Zanzibar, był znośny; Pomidory w porządku; przy Mandarynkach zdarza mi się płakać ze śmiechu! :). Recenzję niebawem ;).

PS. Chcę WIĘCEJ takiej literatury!!!!!!!!! :D

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...