czwartek, 13 grudnia 2012

Literatura fabularno-podróżnicza i moja ucieczka na koniec świata...

W tym roku zamarzyło mi się uciec.
Od miejskiego huku, pośpiechu, chamstwa i arogancji współmieszkańców Stolicy.
Nigdy wcześniej tego nie odczuwałam, teraz, z nadejściem zimy gniecie mnie to coraz mocniej.
Choć marzenie o domku na Maderze lub altance na Karaibach jest piękne, to jednak boleśnie niedostępne.
Ten rok, jak żaden inny dał mi pretekst do poszukiwania literatury innej niż zwykle....

Na ten rok zaplanowałam trzy książki o ludziach, którzy wyjechali na koniec świata w poszukiwaniu swojego miejsca. Tytuły:
1. "Dom na Zanzibarze" - Dorota Katende (polska 2011)
2. "Greckie Pomidory, czyli nowy dom na końcu drogi" - Joanna Nicklesson-Młynarska, Mikael Beckman (polska 2010)
3. "Hiszpańska Fiesta i soczyste mandarynki" - Alex Browning (polska 2012)

Zadziwiające jest to, że każda kolejna książka jest lepsza od poprzedniej: Zanzibar, był znośny; Pomidory w porządku; przy Mandarynkach zdarza mi się płakać ze śmiechu! :). Recenzję niebawem ;).

PS. Chcę WIĘCEJ takiej literatury!!!!!!!!! :D

 

poniedziałek, 12 grudnia 2011

"Wehikuł Czasu" Herbert George Wells


6/10 niezła

Życie zatoczyło niezwykle dziwaczny okrąg: Zaczęło się kilka lat temu od Hanny Montany, która to nakierowała mnie na współczesne produkcje Disneya. Dalej był High School Musical i grający w nim Zack Efron. Ciekawy chłopak, obejrzałam kilka filmów, aż natrafiłam na "Ja i Orson Welles". Orson znany jest z radiowej adaptacji "Wojny Swiatów" Wells'a (która wywołała panikę i przestrach w New Jersey), a Wells jest autorem "Wehikułu Czasu".

Gdyby rozpatrywać Wehikuł w kategoriach: ciekawe/nieciekawe dla współczesnego czytelnika - zdecydowanie powiedziałabym: nudnawe, monotonne, mało odkrywcze, bez szału. Bo oto mamy człowieka, bezimiennego, przedstawionego jako PODRÓŻNIK W CZASIE, który zapalczywie pragnie zaspokoić głód wiedzy. Jest wszak naukowcem i nie uśnie jeśli nie dowie się co w trawie piszczy ;). Tym razem zamarzyło mu się zobaczyć przyszłość i przekonać się co się stanie ze światem oraz ludźmi. Buduje więc machinę i wyrusza w nią do roku 802 701. To co ujrzał przeraża i zniesmacza: otóż ludzie w formie jakiej my znamy zniknęli, a świat zamieszkują dwa gatunki istot: głupkowaci, malutcy, trudniący się jedynie zabawą Elojowie oraz mroczni, ohydni, żerujący na Elojach, Morlokowie. 

Jeżeli spojrzymy na książkę z szerszej perspektywy i dowiemy się, że została napisana w 1895 roku, a Wells był właściwie prekursorem gatunku science fiction, historia nabiera głębi. Wybaczamy książce jej prostotę i przenosimy się w podróż w czasie - do przeszłości, głowiąc się i zastanawiając, jak wyglądało życie pod koniec XIX wieku i jak bystrym obserwatorem musiał być Wells, żeby 116 lat temu napisać taką historię.

Warto przeczytać! :) 

czwartek, 17 listopada 2011

"Miasteczko Salem" Stephen King

Książkę czytałam w 2001 roku, szmat czasu temu... Dziesięć lat temu oceniłabym ją na 5/10 - OK


OPIS WYDAWCY: 
W prowincjonalnym amerykańskim miasteczku zaczynają dziać się rzeczy niepojęte i przerażające. Znikają bądź umierają w dziwnych okolicznościach dzieci i dorośli, jedna śmierć pociąga za sobą drugą. Czyżby Salem było nawiedzone przez złe moce? Kilku śmiałków, którym przewodzi mały chłopiec, wydaje im pełną determinacji walkę. 


MOIM ZDANIEM:
King lubuje się w opisach. Przebrnięcie przez nie wymaga hartu ducha i ogromnego samozaparcia. 150 pierwszych stron mnie znokautowało, ale jednak warto było czekać na końcówkę. Chwilami można naprawdę się przestraszyć. Trzeba tylko pozwolić sobie wsiąknąć w opisywany świat i można popłynąć :)

piątek, 22 lipca 2011

"My, dzieci z dworca Zoo" Christiane F.

(za całokształt 7/10 - dobra, naprawdę w porządku; za odwagę i opowieść 9/10)


OPIS WYDAWCY:
Światowy i krajowy bestseller. Przejmujący prawdziwością opisów pamiętnik narkomanki. Christine F. opowiada swoją historię oraz dzieje rówieśników, przyjaciół, często bardzo młodych narkomanów, z których wielu tragicznie kończy życie, nie mogąc zerwać z nałogiem. Historia Christiny F. więcej mówi o sytuacji części młodzieży niż najbardziej nawet starannie udokumentowany raport.


MOIM ZDANIEM:
Fascynująca, prawdziwa lektura. Trudno oceniać prawdę i czyjeś życie. Moim zdaniem jednak książka super... Warto przeczytać! Warto poznać ten podziemny świat. Warto dać szansę tym dzieciakom i posłuchać ich krzyku!


INNE MATERIAŁY:
Link do strony KLUBU poświęconego książce i filmowi o dzieciach z dworca Zoo

środa, 20 lipca 2011

Książe Mgły - Carlos Ruiz Zafon

(6/10 - niezła, mocna 6)


OPIS WYDAWCY: Rodzina Carverów (trójka dzieci, Max, Alicja, Irina, i ich rodzice) przeprowadza się w roku 1943 do małej osady rybackiej, na wybrzeżu Atlantyku, by zamieszkać w domu, który niegdyś należał do rodziny Fleishmanów. Ich dziewięcioletni syn Jacob utonął w morzu. Od pierwszych dni dzieją się tutaj dziwne rzeczy (Max widzi nocą w ogrodzie clowna i dziwne posągi artystów cyrkowych), ale ważniejsze, że dzieci poznają kilkunastoletniego Rolanda, dzięki któremu mogą to i owo dowiedzieć się o miasteczku (np. historię zatopionego w wodach przybrzeżnych, pod koniec pierwszej wojny, okrętu "Orfeusz") i poznać dziadka Rolanda, latarnika Victora Kraya, który opowie im o złym czarowniku znanym jako Cain lub Książę Mgły, chętnie wyświadczającym usługi, ale nigdy za darmo. Coś, co dzieciom wydaje się jeszcze jedną miejscową legendą, szybko okazuje się zatrważającą prawdą. 

"Musiało upłynąć wiele lat, by Max zdołał wreszcie zapomnieć owe letnie dni, podczas których odkrył, niemal przypadkiem, istnienie magii".


MOIM ZDANIEM: Książka wpadła mi w ręce przez zupełny przypadek (ci, którzy nie wierzą w przypadki pomyślą zapewne, że nie ma przypadków :)). Leżała samotnie na biurku znajomego, wypożyczona z biblioteki, znajomy wyjechał na wakacje, wiedziałam, że muszę zdążyć przeczytać ją w kilka dni, wzięłam ją więc do ręki, otworzyłam i zatopiłam się w lekturze...

Książka jest debiutem literackim pisarza z Barcelony... Opublikowana w 1992 roku (autor urodził się w 1964 r.) wzbudziła wiele pozytywnych emocji, została wyróżniona Nagrodą Edebe. Autor pragnął aby pomimo przypisanej jej etykietki: "literatura młodzieżowa", książka niosła radość czytania także dorosłym czytelnikom...



Impulsem wywołującym zmianę (przeprowadzkę) jest znowu wojna (motyw znany z "opowieści z Narnii" czy "Labiryntu Fauna"). Rodzina Carverów po 10 latach mieszkania w mieście przenosi się do nadmorskiej rybackiej wioski, do domu na plaży... Mała mieścinka ma im zapewnić spokój i bezpieczeństwo. Jednak miasto skrywa swoją tajemnicę...
Jak 13 letni chłopiec, w towarzystwie dwóch nastolatków i starego latarnika ma uporać się ze złem, które zawitało do miasta? Złem, które być może podróżuje po świecie od zarania dziejów? Złem nieprzewidywalnym, okrutnym, podstępnym? Złem, które uwielbia igrać z ludźmi, które wie jak ich podejść, które dorwie każdego i na każdego znajdzie sposób...

Lektura jest bardzo prosto skonstruowana, akcja zawiązuje się w kilku momentach wywołując niemy okrzyk w czytelniku i rozszerzając mu źrenice z niepokoju...lecz generalnie nie powala złożonością. Akcja się toczy. Kilku bohaterów żyje i rozwiązuje swoje problemy. Żeby nie było, że mi się nie podobało... wręcz przeciwnie. Bardzo przyjemna, niezobowiązująca, nie wymagająca zbyt dużo myślenia lektura wakacyjna. Nie żałuje ani minuty spędzonej z tą książką i chętnie sprawdzę inne pozycję tego autora. Przyjemna, eteryczna, przenosząca do nadmorskiej krainy.... nie nauczymy się z tej książki niczego nowego, ale jeśli lubimy spędzić miło czas, lektura będzie jak znalazł :)


środa, 22 czerwca 2011

Filmik: Oczytanym już dziękujemy

Wideo ze strony METRO,
"Oczytanym już dziękujemy" - o tym co czytamy, gdzie najchętniej czytamy, po co czytamy... :) Odpowiedział 2,2 tys. polaków. 

- 33 proc. osób najbardziej lubi czytać w łóżku.
- 23 proc. w fotelu.
- po 7,6 proc. w wannie i toalecie.
- 30 proc. uważa, że dziś jest więcej ciekawych lektur niż kiedyś. 
- 40 proc. czyta książki do końca, 20 proc. porzuca niedokończone i sięga po nowe.

LINK do filmiku

czwartek, 9 czerwca 2011

Nowy dział: artykuły z branży

Zapraszamy do czytania artykułów i nowinek powiązanych z rynkiem książki.
Już dziś nowe teksty.
Przejdź do działu: Artykuły z branży

poniedziałek, 18 kwietnia 2011

"Pamiętniki Wampirów" L. J. Smith

Ocena trzech ksiąg: 7/10 (Dobra)



"Pamiętniki Wampirów" Księga 1: "Przebudzenie, Walka, Szał"

OPIS WYDAWCY:
Elena: piękna i popularna, może mieć każdego chłopaka. Stefano: tajemniczy i mroczny, wydaje się jedynym chłopakiem odpornym na wdzięki Eleny.
Damon: seksowny, niebezpieczny i opętany żądzą zemsty na Stefano - bracie, który go zdradził.
Połączy ich uczucie, które może się okazać równie zabójcze jak blask słońca...




"Pamiętniki Wampirów" Księga 2: "Mrok, Powrót o Zmierzchu, Uwięzieni"

OPIS WYDAWCY:
Dwa wampiry.
Dwaj nienawidzący się bracia.
I piękna dziewczyna, której obaj pragną...
Elena: po powrocie z zaświatów próbuje odnaleźć ukochanego, by już nigdy go nie opuścić.
Stefano: wszyscy myślą, że porzucił Elenę dla jej dobra, ale on został uwięziony przez Damona.
Damon: sprzymierzył się z potężną istotą, nie wie jednak, że w rzeczywistości powoli staje się jej sługą. By ocalić Stefano i wyrwać Demona spod władzy zła, Elena musi przywołać swe dawne moce. I zaufać sile miłości…





"Pamiętniki Wampirów" Księga 3: "Dusze Cieni"

OPIS WYDAWCY: 

Elena, Stefano i Damon powrócili w nowej odsłonie Pamiętników wampirów.

By uratować Stefana, Elena raz jeszcze musi powierzyć swoje życie Damonowi...
Dwa wampiry.

Dwaj nienawidzący się bracia.
I piękna dziewczyna, której obaj pragną...

Elena: oddałaby życie, by ocalić swą miłość. Lecz żeby uwolnić Stefano, musi zwrócić się o pomoc do jego największego wroga. Stefano: pojmany w demoniczne sidła nie przestaje myśleć o Elenie.
Damon: pożąda duszy i ciała Eleny, i nie zawaha się przed niczym, by je zdobyć - choćby przyszło mu za to zapłacić niewyobrażalną cenę.
Opętana przez jego mroczny urok Elena staje przed najtrudniejszą decyzją w swoim życiu. Czy będzie musiała wyrzec się miłości?

MOIM ZDANIEM:
Bardzo przyjemna lektura - odprężająca, chwytająca za serce, zabawna...
Jasne, nie jest to literatura tzw. ambitna,
Jasne, można przyporządkować książki do kategorii "literatura młodzieżowa",
Pewnie, nie nauczymy się z tej opowieści niczego przydatnego...
ale po co nam to wszystko?
Dzięki Pamiętnikom przeniesiemy się do Falls Church, małego miasteczka w USA, poznamy ciekawe postaci należąca do różnego rodzaju gatunków (od ludzi, przez wampiry i wilkołaki, po lisołaki...), spędzimy przyjemnie godziny, a kiedy skończymy czytać zawsze możemy sięgnąć po serial :). 
Książki różnią się dość znacznie od fabuły serialu. Warto je przeczytać jeżeli lubimy odpłynąć i odpocząć od rzeczywistości! 

czwartek, 3 lutego 2011

"Raszida albo bieg do źródeł Nilu" Marc Buhl


(6/10) - niezła

OPIS WYDAWCY:


To czarująca, nieprawdopodobna opowieść o zapomnianym bohaterze, podróżującym do źródeł w poszukiwaniu swojego własnego ja.


Ernst Mensen (1795-1843) urodził się w małej górskiej wiosce w Norwegii. Był synem francuskiego żeglarza, którego nigdy nie poznał. Mieszkańcy wioski mówili, że ojciec cierpiał na chorobę żeglarzy, gorączkę która nieustannie gnała go do odległych krain. Pewnego dnia wyruszył nagle do Afryki skąd nigdy nie powrócił – oprócz mapy i kilku przyrządów geotechnicznych ten „syndrom niecierpliwych nóg” był wszystkim co pozostawił synowi. Chłopiec czuł się obco wśród małej norweskiej społeczności w której dorastał. Uciekł do szkoły żeglarskiej w Kopenhadze. Jego statek szkolny został porwany przez angielską fregatę. Następne szalone lata spędził przemierzając glob wzdłuż i wszerz. Później zatrudnił się u szalonego Lorda Queensberry, który oprócz rujnowania Oskara Wilde’a zajmował się szczególną teorią o pochodzeniu. Młodemu biegaczowi wyznaczył szczególną rolę. Chciał go wykorzystać do stworzenia nowej, szybszej rasy ludzkiej. Od Lorda Ernst przeszedł na służbę do równie zbzikowanego arystokraty niemieckiego Wedemeyera, którego pasją były wyścigi biegaczy. Zmusił on kiedyś Ernsta do przebiegnięcia z Paryża do Moskwy w dwa tygodnie. Ernst zdążył jeszcze zanurzyć się jakiś czas w rewolucyjne ruchy w Niemczech, gdzie spotkał szalonego króla Ludwika Bawarskiego. 


Dokończenie rozpoczętych przez ojca poszukiwań źródeł Nilu stało się jego obsesją. By odnaleźć wewnętrzny spokój udał się wreszcie do Egiptu. W Luksorze spotkał Rashidę, miłość swojego życia, a ukojenie znalazł w końcu nad Jeziorem Nassera, u źródeł Nilu.




MOIM ZDANIEM:


Mensen nieustannie biegnie, mój boże, ten chłopak chyba nigdy nie staje w miejscu. Bezruch to śmierć, bezruch sprawia, że Mensen przestaje widzieć świat. Znika otoczenie, znikają ludzie... aby żyć ten chłopak musi pozostawać w ruchu. Ale czy on goni, czy ucieka? Czy zmierza do celu, czy się od niego oddala? Czy poszukuje, czy może chowa siebie i swoje emocje za czynnością biegania?


Akcja książki jest wartka. Zdania są krótkie. 
Jednak jest tu niewiele dialogów, większość treści stanowi opis wewnętrznych rozmyślań Mensena - rozmyślań, których głównym tematem jest oczywiście bieganie. Nie ukrywam, że książka bardzo plastycznie opisuje świat bohatera, jednak po kilkudziesięciu stronach trudno było mi się skoncentrować na opisach. Trochę znużyła mnie dłużyzna biegania. Trochę wymęczyła konieczność dotrzymania Mensenowi kroku. Jednak pomimo trudności książka była wartościowa i do przebrnięcia. Po biegu trwającym ponad 200 stron człowiek nie ma wyjścia - musi zwolnić, przystanąć, a wtedy rozmyślania same go dogonią.


"Gdy ktoś nie myśli o czasie, wtedy czas nie ma nad nim żadnej władzy. Był jak złośliwy bóg, który karze tylko tych, co w niego wierzą" (Raszida).




MATERIAŁY DODATKOWE:


Ernst Mensen to postać historyczna - urodził się w 1795 roku w wiosce Fresvik w Norwegii. Zasłynął z tego iż w 14 dni przebiegł 2500 km (z Paryża do Moskwy). Swój bieg rozpoczął gdy miał 37 lat. Biegał po 200 km dziennie. Przebiegł także z Konstantynopola do Kalkuty oraz z Jerozolimy do Kairu. 

piątek, 1 października 2010

"Dziecko czarownicy" Celia Rees


(5/10) - OK



OPIS WYDAWCY:
A było to tak: trzysta lat temu pewna dziewczyna napisała pamiętnik, jego kartki zaszyła w kołdrze, gdzie przeleżały aż do XX wieku, gdy przypadkowe ręce rozpruły stare szwy i znalazły zapiski. Na ich podstawie powstała książka "Dziecko czarownicy".

Klątwy, magiczne siły, tajemnicze zjawiska - to stałe elementy życia nastoletniej Mary Newbury, która ciągle musi udawać, że jest taka jak jej rówieśniczki. Nikt nie może dowiedzieć się przecież, że jest... czarownicą. Sąsidzi wierzą, że wiedźmy rzucają uroki i dlatego trzeba je zabijać. Taki los spotkał babkę dziewczyny, żeby więc ratować swoje życie, Mary decyduje się na ucieczkę z Anglii aż do dalekiego nowego kraju - dzisiejszych Stanów Zjednoczonych. Tam jednak przekonuje się, że ludzka głupota jest wszędzie tak samo niebezpieczna.




MOIM ZDANIEM:
Książeczka krótka i malutka...
Pomysł ze znalezieniem notatek w kołdrze - ciekawy, pozwala uwierzyć, że ta historia naprawdę miała miejsce.
Książka jest napisana prostym językiem, dużo się tu nie dzieje - śledzimy cały czas losy Mary, wnuczki czarownicy spalonej na stosie. Żeby przeżyć Mary musi opuścić rodzinny kraj, ukochany domek, w którym mieszkała z babcią, porzucić swobodę życia wśród natury i wyjechać do zupełnie nowego świata z rodzinami zaściankowych, zupełnie pozbawionych tolerancji na odmienność i często głupich do bólu purytan. Jej życie zaczyna się toczyć według rytmu ustalonego przez boga, a właściwie przez pastora. Okazuje się, że Mary trafiła spod głupoty anglików pod głupotę nowych-anglików, wcale nie lepszych od tych starych. 


Książka, choć dla młodzieży, porusza ważne problemy, takie jak: wolność osobista, jak granice ingerencji w czyjeś życie, jak emancypacja kobiet, jak nienawiść do tego co inne i nie nasze, jak strach przed nieznanym - strach, który może prowadzić nawet to uśmiercenia jego źródła. Ale te wszystkie pomysłu już gdzieś były, już ktoś to opisał wcześniej. Brakowało mi jakichś nowatorskich wniosków, odrobiny szaleństwa... tak książka jest poprawna i ok i raczej nic więcej. Można poczytać. Na jesienny wieczór będzie w sam raz :) 




MATERIAŁY DODATKOWE:
Recenzja "Ostro ku łagodnemu"

piątek, 10 września 2010

"Darwinia" Robert Charles Wilson




(4/10 - poniżej oczekiwań)


OPIS WYDAWCY:
W roku 1912 nastepuje Cud : z map znika cała Europa, a na jej miejscu powstaje Darwinia, pierwotna kraina porośnieta lasami rodem z sennych koszmarów. Dla jednych Cud to kara boska, dla innych doskonała okazja, by powiększyć swe mocarstwowe wpływy i zdobyć nowe kolonie. Gdy Ameryka wypowiada wojnę pozostałościom Anglii, a na świecie zaczynają działać nieśmiertelni opanowani przez demony, Amerykanin Guilford Law przebywa na kontynencie z ekspedycją badawczą. Misja zawiedzie go dalej, niż mógłby się spodziewać - do odkrycia wstrzasającej prawdy o losach ludzkości we wszechświecie...



MOIM ZDANIEM:
Cóż, do książki podeszłam jak do jeża. Pomyślałam, "Kupiłam, to już ją przeczytam". Obrazek z okładki mnie zachwycił, podziwiam talent rysownika. Na książkę nie miałam szczególnej ochoty. Zaczęłam jednak czytać. Prolog. Bla bla bla... Pierwsze rozdziały... narysowała mi się historia: 
Europa zniknęła, na jej miejsce pojawiła się dzika, niepoznana dżungla, z nieznaną roślinnością i zwierzętami, rządząca się obcymi, niezrozumiałymi prawami. Wszystkich ludzi ze starej Europy szlag trafił. Ci co przeżyli, zamieszkujący inne części świata próbują odkryć co się do cholery stało? Jak to? Cały kontynent zmienił się w las w ciągu ułamka sekundy? z USA wyrusza więc ekspedycja tzw. ekspedycja Fincha, która przekonana jest iż odkryje prawdę o nowej krainie, o Darwinii... Jak bardzo jednak ich pierwotne przypuszczenia mijają się z prawdą!


Powiem tak, początek, jak to początek nudnawy - poznajemy po kolei uczestników wyprawy, poznajemy zakamarki Darwinii. Gdzieś w połowie książki zawiązuje się akcja - coś zaczyna się dziać, robi się ciekawie, okazuje się, że wszystko jest nieźle namieszane i pokręcone. Problem pojawia się znów pod koniec książki - w wyjaśnieniu - bo i owszem, autor dość skrupulatnie wytłumaczył co zaszło, jednak zrobił to tak nadmuchanym językiem, przepełnionym określeniami rodem z polskich podręczników akademickich, że dla osoby nie zaznajomionej z zaawansowaną fizyką, nie znającą skomplikowanych określeń, wyjaśnienia okazały się niemożliwe do zrozumienia! Szczerze, to jakby ta historia nie była ciekawa i wymyślna, to niemożność dokładnego zrozumienia wytłumaczenia odbiera jakby sens jej czytania. 
Także ogólnie ok, ale ciężko doszukać się tu sensu, a za to ogromny minus. 
Polecam fanom sf i tęgim umysłom :) 



MATERIAŁY DODATKOWE:

wtorek, 31 sierpnia 2010

"Wielki Marsz" (The Long Walk) Stephen King/Richard Bachman

(9/10) - Rewelacja




OPIS Z OKŁADKI:
"Mroczna, alegoryczna wizja przyszłości Stanów Zjednoczonych. Stu wybranych chłopców wyrusza w doroczny morderczy marsz - meta będzie tam, gdzie padnie przedostatni z nich. Tu nie ma miejsca na sportową rywalizację, ludzkie uczucia ani na zasady fair play, ponieważ gra toczy się o bardzo wysoką stawkę. Najwyższą z możliwych".

MOIM ZDANIEM:
Czytałam 10 lat temu. Zresztą, od tej właśnie książki zaczęła się moja przygoda ze Stephenem Kingiem. Muszę przyznać, że wybrałam sobie na początek jedną z jego najlepszych książek (nadal!). 

Książka zaczyna się niewinnie - ot syn i jego mama jadą samochodem; są z kimś umówieni; nie mogą się spóźnić; rozmawiają. Pamiętam szok, zdziwienie, złość - kiedy brnęłam dalej w treść i zaczynałam zdawać sobie sprawę do czego zaprowadzą mnie kolejne zdania. Wielki Marsz czyta się jednym tchem, niezależnie od pory dnia czy nocy ("Jeszcze tylko kilka zdań, tylko dokończę stronę"...). Po lekturze, kładąc się do łóżka czułam się jak najszczęśliwsza osoba na świecie - kurcze, mogłam wyciągnąć się wygodnie, a oni tam szli i szli i szli.... odczuwałam fizyczne zmęczenie, psychiczny niepokój, strach. Wspaniała, poruszająca książka! 

Jakże przewrotnie brzmi cytat z J. F. Kennedy'ego umieszczony na początku książki: "Zachęcam każdego Amerykanina do jak najczęstszych intensywnych spacerów. To nie tylko zdrowe, to frajda".
No i poszły chłopaki, na bardzo dłuuuugi spacer...

"TEMPO! TEMPO! GARRATY NUMER 47. Kochamy cię, Ray, synu stanu Maine!"  

MATERIAŁY DODATKOWE:
Podobna fabuła w: "Battle Royal"

środa, 25 sierpnia 2010

opowieści o wampirach "Den of Shadows" Ameli Atwater-Rhodes

Autor: Amelia Atwater-Rhodes
Tytuły: 

"In the Forest of the Night" (W gąszczach mroku)
(5/10) - OK

W gąszczach mroku, Amelia Atwater-Rhodes
Opis z okładki:

"Urodziłam się w 1684 roku, ponad trzysta lat temu. Kiedyś nazywano mnie Rachel. Ten, który mnie zmienił nadał mi nowe imię - Risika. Nigdy nie zapytałam wprost, co oznacza ta zmiana. Wiem jedno - przeistoczyłam się w istotę, która budzi we mnie lęk".
***
Za dnia Risika śpi w zaciemnionym pokoju, w małym Concord w stanie Massachusetts. W nocy poluje na ulicach Nowego Jorku. Przyzwyczaiła się do życia w samotności. Ale nagle poczuła, że ktoś ją zaczął śledzić. Ktoś podrzucił jej czarną różę, identyczną jak ta, która odmieniła jej los trzysta lat temu...
***
Ta trzymająca w napięciu książka jest debiutem obiecującej czternastoletniej pisarki. Powieścią, która wkrótce po opublikowaniu stała się bestsellerem.


"Demon in my View" (Kształt Demona)

(6/10) - Niezła)
  
Opis z okładki: 
Jessica nie jest przeciętną nastolatką. Chociaż nikt w jej szkole nie ma o tym pojęcia, jest poczytną pisarką. Pod pseudonimem Ash Night wydała książkę o wampirach. W swojej wyobraźni, razem z wampirami i czarownicami, czuje się dużo lepiej niż w towarzystwie kolegów i koleżanek z klasy. Do szkoły przybywa jednak dwóch nowych uczniów, pragnących zdobyć jej przyjaźń. Podobieństwo jednego z nich do Aubreya - okrutnego bohatera jej książki - jest niesamowite. To przecież niemożliwe, by wytwór wyobraźni mógł ożyć. Ale czy na pewno...

"Shattered Mirror" (Stłuczone zwierciadło)

(6/10) - Niezła
 
Product Description

To the casual observer, Christopher Ravena and Sarah Vida look like normal high school students. But he’s a vampire who has sworn off human blood, and she’s a witch, a daughter of the most powerful vampire-hunting dynasty in history. Slowly, without meaning to, Sarah finds herself won over by his sensitivity, his gentleness, his kindness.

But his past and her future collide when they both get tangled up with Nikolas, one of the most reviled vampires ever. Suddenly, a world where right and wrong used to be as clear as black and white leaves room for little more than shades of grey.

(nie przetłumaczona na język polski)

"Midnight Predator" (Nocny Drapieżca)

(7/10) - Dobra

Opis z okładki:

Turquoise Draka była kiedyś szczęśliwą nastolatką, miała cudowną rodzinę i żyła pełnią życia. Ale teraz jej zajęciem jest zabijanie wampirów. I to jest jedyne, co chce robić. Za odpowiednio wysokiehonorarium jest skłonna uśmiercić każdego z nich. Jej ostatnie zlecenie - wampirzyca Jeshickah - należy do najgroźniejszych przedstawicieli tej rasy. Zleceniodawca, pragnący zachować anonimowość, zatrudnił Turquoise przez pośrednika. Zażądał, by zadanie wykonała szybko i sprawnie. Ale do Królestwa Północy - legendarnego państwa wampirów - musi przybyć jako niewolnica, ukrywając swoje umiejętności...


MOIM ZDANIEM:
Lata świetlne temu, w 2004 roku pojechałam nad morze - w celu opalania, wylegiwania się, jedzenia ryb, relaksowania...Nagle, niespodziewanie podczas jednej z przechadzek moim oczom ukazał się namiot... namiot z tanią książką. "Cudownie", pomyślałam. Dumnym krokiem weszłam do środka. Po 20 minutach wyszłam z trzema książkami - W gąszczach mroku, Nocnym drapieżcą, Kształtem demona. Książki były kusząco krótkie, kusząco o wampirach i kusząco tanie :>. 

Przeczytałam. Polubiłam. Zapisałam w pamięci.

Jakiś czas później na skutek prywatnych przemeblowań życiowych utraciłam 2 z 3 książeczek. Przyznam, że to było przykre doznanie, bo lubiłam mieć je przy sobie. Jakoś w 2009 roku nadarzyła się okazja aby kupić książeczki na nowo (w Polsce już ich nigdzie nie było, nakład wyczerpany, nawet wydawca ich nie posiadał), tym razem po angielsku. Przyjechały do mnie z USA, 2 których brakowało oraz część, której w Polsce nigdy nie wydano - Shattered Mirror. Przeczytałam. Utwierdziłam się w przekonaniu, że nadal lubię. Odetchnęłam z ulgą, że znów je mam... :)

Co do wrażeń z lektury...
"W gąszczach mroku" (wydanie amerykańskie maj 2000 r.) - rozpoczyna się dedykacją. Na kolejnej stronie widnieje wiersz Williama Blake'a "Tygrys", a dalej niecałe 130 stroniczek fabułki i opowiadanka... 
no cóż, dziewczyna miała 14 lat kiedy TO napisała, tak, 14 lat do licha! Historia prosta, krótka, jednowątkowa właściwie (14 lat :P)... acz ciekawa. Wampirza samotność, dość ciekawi bohaterowie. Przyjemne. Dałam autorce pewien kredyt zaufania, pomyślałam sobie, że skoro mając 14 lat umie napisać coś takiego, to może mając lat 16 lub 18 napisze coś lepszego... Miła książeczka, do połknięcia na raz. Zupełnie OK!

"Kształt demona" (wyd. us. wrzesień 2001) - no i był postęp. Dłuższa książeczka, trochę bardziej skomplikowana, nadal przyjemna. Niektórzy bohaterowie powtarzają się, ale naprawdę można czytać te maleństwa osobno nie znając innych części i niczego się nie straci. NIEZŁA. Pan wampir Aubrey :> jest godny dodatkowej uwagi ;). 

"Nocny drapieżca" (wyd. us. wrzesień 2001) - Tę część naprawdę dobrze się czytało, była ciekawa, opisywała kilka naprawdę "milutkich" postaci (tu z kolei szczególnie polecam Jaguara, Nathaniel też niczego sobie ;)), a i główna bohaterka lepsza. Zmaganie się z bolesną przeszłością, konieczność zaufania innym - tylko komu można? DOBRA część. 

"Shattered Mirror" (wyd. us. maj 2002) - Czytałam tylko po angielsku. Spodobał mi się cytat: "As she looks down upon a shattered youth. A shattered mirror shows a shattered truth". NIEZŁE. Fałszywość stereotypów, fałszywość opinii o innych, konfrontacja z prawdą i konieczność redefiniowania życia...

Lubię tę serię. Mam do niej ogromny sentyment


Materiały dodatkowe:
Polska strona o pisarce [LINK]
Which Amelia Atwater-Rhodes Female Character are You [QUIZZ]
How Much Do You Know About Amelia Atwater Rhodes's Books? [QUIZZ]
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...