6/10 niezła
Życie zatoczyło niezwykle dziwaczny okrąg: Zaczęło się kilka lat temu od Hanny Montany, która to nakierowała mnie na współczesne produkcje Disneya. Dalej był High School Musical i grający w nim Zack Efron. Ciekawy chłopak, obejrzałam kilka filmów, aż natrafiłam na "Ja i Orson Welles". Orson znany jest z radiowej adaptacji "Wojny Swiatów" Wells'a (która wywołała panikę i przestrach w New Jersey), a Wells jest autorem "Wehikułu Czasu".
Gdyby rozpatrywać Wehikuł w kategoriach: ciekawe/nieciekawe dla współczesnego czytelnika - zdecydowanie powiedziałabym: nudnawe, monotonne, mało odkrywcze, bez szału. Bo oto mamy człowieka, bezimiennego, przedstawionego jako PODRÓŻNIK W CZASIE, który zapalczywie pragnie zaspokoić głód wiedzy. Jest wszak naukowcem i nie uśnie jeśli nie dowie się co w trawie piszczy ;). Tym razem zamarzyło mu się zobaczyć przyszłość i przekonać się co się stanie ze światem oraz ludźmi. Buduje więc machinę i wyrusza w nią do roku 802 701. To co ujrzał przeraża i zniesmacza: otóż ludzie w formie jakiej my znamy zniknęli, a świat zamieszkują dwa gatunki istot: głupkowaci, malutcy, trudniący się jedynie zabawą Elojowie oraz mroczni, ohydni, żerujący na Elojach, Morlokowie.
Jeżeli spojrzymy na książkę z szerszej perspektywy i dowiemy się, że została napisana w 1895 roku, a Wells był właściwie prekursorem gatunku science fiction, historia nabiera głębi. Wybaczamy książce jej prostotę i przenosimy się w podróż w czasie - do przeszłości, głowiąc się i zastanawiając, jak wyglądało życie pod koniec XIX wieku i jak bystrym obserwatorem musiał być Wells, żeby 116 lat temu napisać taką historię.
Warto przeczytać! :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz